2016-08-01

Rzeczy, których miałam nie robić jako matka, a wyszło jak zawsze.

Jak już doskonale wiecie, zawsze chciałam być młodą mamą, ale nie myślałam wtedy za bardzo o tym, kiedy trzeba nauczyć dziecko robienia na nocnik, kiedy dziecko powinno pozbyć się smoczka, czy po roku dawać mleko nadal w butelce, czy już w kubeczku. Dopiero, kiedy zaszłam w ciążę, zaczęłam mieć swoje opinie na temat wychowania dzieci. W większości były to takie opinie w myślach i tylko dla mnie, albo były wypowiadane podczas rozmów z koleżankami.



W zaawansowanej już ciąży dużo czytałam, próbowałam przyswoić sobie jakąś wiedzę na temat macierzyństwa, bo przecież nie dowiedziałam się niczego z oglądania seriali, filmów, czy opowiadań rodziny. Po jakimś czasie miałam już w głowie zarysowany pewnien "plan" wychowania dziecka, którego miałam się twardo trzymać. Przecież to nie jest jakieś trudne. I tu się myliłam. Z kolejnym dniem, tygodniem i miesiącem życia mojego dziecka, zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego, jak jest naprawdę w tym całym macierzyństwie.


Smoczek? A po co?


Byłam przekonana, że moje dziecko nie będzie chodziło ze smoczkiem jako 2-3 latek. A jednak, do ukończenia 2. roku życia zostały niecałe 2 miesiące, a Oli nadal nie chce pozbyć się smoczka. Gdy pierwszy raz dostał smoczka do buzi (po porodzie, w szpitalu, kiedy miał dożylnie podawane antybiotyki), nie za bardzo mi się to podobało, ale potem poczytałam trochę i dowiedziałam się, że u dziecka odruch ssania zanika w ok. 4 miesiącu życia. Miałam wtedy wyrzucić smoczka. Wyszły zęby, był płacz, smoczek został.


Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.


Powiedzialam sobie, że nie chcę, żeby dziecko spało non stop w naszym łóżku, bo na pewno nie będziemy się wysypiać i za bardzo się przyzwyczai i wtedy "nie pozbędziemy się" go zbyt szybko. Znów nic z tego. Zmęczenie było jednak silniejsze i zamiast odkładać Olinka do łóżeczka po karmieniu nocnym, coraz częściej zostawał już w naszym łóżku do rana. Dziś bywa to różnie, czasami śpi całą noc w łóżeczku, a czasem chce się po prostu przytulić. Ani mnie, ani Rafałowi to nie przeszkadza. Uwielbiamy spać w trójkę!


Tylko nie na podłogę!!! Tu masz nocnik!


Zamierzałam dość szybko nauczyć Olinka załatwiania potrzeb na nocnik, przecież w wieku 2 lat powinien już się nauczyć. Może nawet i wcześniej. 3-latek to już duże dziecko i Oli w tym wieku na pewno nie będzie chodził z pieluchą. I tutaj moja wiedza okazała się malutka. Próby jak na razie były 2, ale za drugim razem było już tak na poważnie, wtedy Oli chodził po domu cały czas w majtkach lub zupełnie bez niczego. Było parę sukcesów, aż nagle Oli jakby zapomniał o istnieniu nocnika. Muszę poczekać aż moje dziecko będzie gotowe, a nie myśleć o tym, czy ja jestem już gotowa! Pieluchy powróciły.


Lulajże, Lulaj... Tylko nie za długo, bo się przyzwyczai!


Tak samo jak z odstawieniem smoczka w 4. miesiącu życia, tak i w tym przypadku chciałam "oduczyć" Olinka od bycia noszonym na rękach. Każdy, czy młody, czy stary, czy "dzieciaty", czy "niedzieciaty", dosłownie każdy ma na ten temat swoją opinię. Jaką? A taką, żeby nie nosić dziecka najlepiej w ogóle, bo się przyzwyczai i będziesz miała problem. Dobrze czytasz, Ty będziesz miała problem, nie oni. Ja nie wiem, czy wszyscy aż tak się o nas troszczą, czy pozjadali wszystkie rozumy. A ja im się dałam! Nie wierzę! Przecież to taka mała istotka, no jak jej nie nosić i nie lulać do snu. Miałam nie lulać, a lulam cały czas. No ok, ostatni raz tak naprawdę lulałam Olinka jak miał może 14-15 miesięcy. Dużo, czy mało? Nie wiem. Dla mnie to nieważne. Na rękach noszę go do teraz. Czasem jest ciężko, ale kiedyś jak będę wspominać małego Olinka, to na pewno nie będę żałować bliskości, jaką mu dawałam.




Zazwyczaj myślimy, że wiemy już o życiu wszystko, że wystarczy przeczytać parę poradników i będzie dobrze. Niestety, jeśli chodzi o bycie rodzicem, jest to jedna wielka niewiadoma. Nawet jeśli wszystko już wiesz, to i tak niczego nie wiesz. To po prostu trzeba przeżyć. Teraz już wiem, że nawet w macierzyństwie lub przede wszystkim w macierzyństwie trzeba mieć plan B, a najlepiej wszystkie literki alfabetu, aż do Z! Jednym słowem - trzeba przygotować się na każdy możliwy scenariusz.



A jak to wszystko wygląda u Was? Jest tak, jak planowaliście przed porodem, czy zupełnie przeciwnie?
Czytaj dalej »