2016-10-29

Pole dyniowe, zapach ciasta i ciepły sweter, czyli jesień pełną parą.

Bardzo lubię wiosnę i lato, za to, że wszystko budzi się do życia, powietrze jest jakieś inne, lepsze, no i najważniejsze - jest słońce i grzeje wtedy bardzo mocno. Nigdy nie przepadałam jakoś za jesienią, czy zimą, chociaż w zimie lubiłam tę magię Świąt i śnieg, ale nie lubiłam tego, że jest zimno i że szybko robi się ciemno. Odkąd jest Oli, jakoś inaczej na to wszystko patrzę, bardziej doceniam ciepłą kawę, czy herbatę i uwielbiam spędzać wieczory pod ciepłym kocem. Nigdy nie myślałam o jesieni jakoś wyjątkowo, ale dopiero po porodzie zaczęłam piec, akurat była jesień i wtedy to poczułam... te piękne zapachy, unoszące się po domu, a królowały wtedy szarlotki i ciasta marchewkowe, pyszności!



Tak właśnie wyobrażałam sobie jesień (odkąd ją polubiłam!): rodzinne spacery po parku pełnym kolorowych liści, kubek cieplej herbaty, wieczory z książką lub filmem, pieczenie różnych pyszności, oraz ciekawe, sezonowe wycieczki, a także ten charakterystyczny zapach zupy z dyni. Te dwa ostatnie mają ze sobą coś wspólnego. Wycieczkę na pole dyniowe odbyliśmy po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni. Mam zamiar zrobić z tego naszą tradycję, w przyszłym roku na pewno będzie jeszcze ciekawiej! Rodzinne wycieczki zawsze są ciekawe, najbardziej cieszą się z nich pewnie dzieci, ale i dorośli mają pewną odskocznię od codziennych obowiązków i zwyczajnego dnia. Przyznam, że mimo, iż nie przepadałam za jesienią, to zawsze chciałam wybrać się na pole dyniowe, wybrać na ten dzień typowo jesienną stylizację i po prostu spędzić piękne chwile z rodziną. I tak też zrobiliśmy! Świeże, jesienne powietrze od razu dodało nam energii, a promienie porannego słońca lekko nas ogrzewały w ten trochę chłodny dzień. Odhaczyliśmy zbieranie dyni, czyli kolejną rzecz, którą można robić jesienią, a ja od razu czuję, że jestem pozytywnie nastawiona na następne jesienne przygody i tradycje, które tak przyjemnie spędza się w gronie rodzinnym. Następną rzeczą na mojej liście jest ciasto marchewkowe, a potem... zobaczymy. Na pewno będzie ciekawie :)



Jesień wcale nie jest taka zła, kiedy przyjrzymy się jej dokładnie. Mimo, że na zewnątrz może być szaro i nudno, zawsze możemy wziąć bliskie nam osoby i spędzić ciekawy dzień piekąc ciasta lub wybierając się na wycieczkę i wdychając świeże powietrze. Wiem jedno, dynie są już wszędzie, zbliża się Halloween - zdecydowanie czuć jesień!






A Wy lubicie jesień? Z czym najbardziej kojarzy się Wam ta pora roku?
Czytaj dalej »

2016-10-27

Jak wygląda życie z dwulatkiem? Cała prawda z mojego punktu widzenia.

Rodzisz dziecko, stajesz się nagle rodzicem, kimś bardzo odpowiedzialnym, wszystko jest dla Ciebie nowe, wszystko szybko się zmienia. Zapisujesz w albumie każdy uśmiech, każdy nowy dźwięk, który wydaje Twoje dziecko, pierwszy stały posiłek, pierwsze słowa, pierwsze kroki... Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Pierwszy rok z nowym członkiem rodziny jest bardzo wyjątkowy, ale nie zawsze jest tak kolorowo, jak to sobie wyobrażaliśmy, zanim pojawiła się w naszym życiu ta mała istota. Macierzyństwo to coś nowego, nieznanego, nie da się do tego przygotować, nieważne jak pilnie studiujesz każdy magazyn przeznaczony dla mam i rodziców. Są łzy, jest dużo zmęczenia i bezsilności, ale też mnóstwo radości i wspaniałych chwil, podczas których zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoje serce powiększyło się do niewyobrażalnych rozmiarów, ponieważ tyle mieści się w nim miłości i troski o nowe, malutkie życie.



Można powiedzieć, że spodziewałam się tego, co powinno wydarzyć się w pierwszym roku życia dziecka (chociaż i tak nie mogłam się na to przygotwać), między innymi te "pierwsze razy", które opisałam wyżej. A jak to jest z dzieckiem dwuletnim? Co wtedy dzieje się w jego życiu, jakie zachodzą zmiany ?  Przedstawię Wam zatem mój punkt widzenia na życie z dwulatkiem. Gotowi?



BUNT DWULATKA

Po polsku mówimy o tym "bunt dwulatka", po angielsku nazywamy to "terrible two's". O co chodzi? O pewien skok w rozwoju dziecka, które rozumie już trochę więcej, uczy się różnych emocji i nie wie za bardzo, co z nimi zrobić i jak zareagować w danej sytuacji. Oli zazwyczaj rzuca się na podłogę i płacze. Powód takiego zachowania wcale nie musi być jakiś poważny, wystarczy, że np. ugryziesz jabłko, które dziecko chciało zjeść, albo, jak w przypadku Olinka, nocnik nie zmieścił się do pralki... ;) Wtedy akurat nie mogłam powstrzymac śmiechu, ale nie zawsze tak jest. Nie powiem, czasami brakuje mi cierpliwości i mam ochotę walnąć głową o ścianę, albo schować się gdzieś na chwilę, ale niestety nie jest to takie proste. Czasem trzeba zacisnąć zęby i przeczekać ten szalony czas. 




PIERWSZE SŁOWA

Dziecko dwuletnie poznaje już więcej słów i czasem je przekręca lub używa w zupełnie innym kontekście. Czasami wychodzą z tego bardzo śmieszne sytuacje, a czasem Twoje serce aż mięknie, kiedy słyszysz to wszystko i niedowierzasz, że to Twoje dziecko właśnie to powiedziało. Myślisz sobie "Czy on serio to powiedział, czy mi się zdaje?". Oli jest dzieckiem dwujęzycznym, uczy się na raz polskiego i angielskiego, co na początku mnie martwiło, bo myślałam, że przez to będzie bardziej zdezorientowany,. Teraz myślę, że to naprawde fajna rzecz, ponieważ małe dzieci chłoną wszystko jak gąbka i nie dzieje im się przy tym żadna krzywda, wręcz przeciwnie. Jakiś czas temu, szukając traktorka, Oli zawołał: "Beep beep! Where are you?", co brzmiało jak "bibi jeaju" ;) Przyznam, że miałam takie motylki w brzuchu, byłam bardzo dumna z niego. Z takich śmiesznych lub przekręconych słów jedyne, co przychodzi mi na myśl to "pupa" zamiast "kupa" i "góka", zamiast "ogórek". Już sobie wyobrażam, jak to będzie wyglądało za jakiś czas!



CODZIENNOŚĆ

Kiedyś było błogie lenistwo z niemowlakiem w łóżku, do godziny 9:00 lub nawet 12:00, teraz pobudka o godzinie 6:30 to normalka. Oczywiście Twoje dziecko budzi się jako pierwsze, zrywa z Ciebie kołdrę, wkłada Tobie palec do oka, albo krzyczy "mama, buuuu!", uśmiecha się słodko i od razu schodzi z łóżka, gotowe zacząć nowy dzień pełen przygód. Posiłki nadal nie wyglądają super, chociaż myślałaś, że już po roku będzie lepiej, że obędzie się bez humorków. A jednak są (te humorki w sensie): a to ząbkowanie (Twój "maluszek" ma już chyba z 18 zębów i  wychodzą kolejne!!), a to małe przeziębienia - wtedy nikt nie miałby raczej apetytu, prawda? Spacery natomiast wyglądają tak, że Ty idziesz w jedną stronę, a dziecko w drugą, więc na wszelki wypadek bierzesz wózek. A jak ze spaniem? Jeśli Twoje dziecko wariuje, skacze po łóżku, woła pić, jeść (u Olinka jest to zazwyczaj "apple" - sok jabłkowy, i "góka" - ogórek), a także woła na zmianę tatę lub mamę, w zależności od tego, kto w danym momencie je usypia, możesz być wtedy pewna, że wszystko jest okej! Jeśli chodzi o mnie, to pory zasypiania są najgorsze... i najlepsze (typowa mama ;) ), ponieważ czasami jestem mega skonana i już sama zasypiam, śpiewając te kołysanki, a są dni, kiedy Oli traktuje mnie jak swoją przytulankę i obejmuje mocno mój kark i przytula moją głowę/twarz do siebie, a ja nie mogę się wtedy ruszyć, niekiedy też oddychać nie mogę! Wiecie, jakie to piękne?!









Życie z dwulatkiem nie jest proste, nie jest usłane różami i nie jest zawsze pełne lukru, zdarzają się dni pełne goryczy i kwaśne miny, zdarzają się krzyki i łzy, ale zawsze jest wesoło, a dom pełen jest miłości, jakiej nikt nie potrafi sobie wyobrazić... dopóki nie będzie miał dzieci. To one kształtują nas, jako rodziców i to dzięki nim nasze dotychczasowe priorytety i poglądy zmieniają się o 180 stopni. Mimo, że czasami bywa cięzko i czasem ten zawód rodzica mnie przytłacza, a cierpliwość kiedyś się kończy, to wiem, że nie zamieniłabym się z nikim, bo to jest cały mój świat.


A jak wygląda Twoja codzienność z dzieckiem? W jakim jest ono wieku?

Czytaj dalej »

2016-10-18

Domek nie tylko dla dziewczynek - moja propozycja zabawki uniwersalnej!

Na sklepowych półkach łatwo możemy rozróżnić zabawki dla chłopców i te dla dziewczynek - te pierwsze to zazwyczaj ciemne lub żywe kolory pudełek, w których znajdują się samochody, narzędzia do majsterkowania lub dinozaury, te drugie najczęściej zapakowane są w różowe, pastelowe  pudełka i zawierają różnego rodzaju księżniczki, przybory do czesania, albo lalki udające niemowlaki. Oczywiście ta granica powoli zaczyna się zacierać, ale jednak nie zawsze mamy chłopięcy odpowiednik zabawki, którą bawi się dziewczynka. Bywa tak, że mając synka czasem nie wiemy, co mu sprezentować przy okazji jakiegoś święta, bo ile może mieć tych samochodów! Aż tu nagle gdzieś w sklepie, czy internecie naszym oczom ukazuje się... domek dla lalek. No nie powiesz, że sama byś takiego nie chciała ;) Można otwierać okna i drzwi, bawić się całymi godzinami razem z dzieckiem. Czy chłopiec też może mieć taki domek? Pewnie, że tak!





Jestem zdania, że każda zabawka jest przeznaczona i dla chłopca i dla dziewczynki, nie lubię uogólniać i wkładać do jednej szufladki rzeczy, zabawek, które spokojnie mogą służyć obu płciom. Tak samo, jak kolor różowy nie jest zarezerwowany tylko dla dziewczynek, tak domek dla lalek lub inny domek może stać się również ulubioną zabawką chłopca. U nas w domu pojawił się pewien domek, w okolicy urodzin Olinka.
Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, wiedziałam już, że będzie on często użytkowany w naszym domu, nie tylko przez nasze dziecko ;) Chrzestni Olinka postarali się i złożyli w całość wszystkie kawałeczki. Przyznam, że Oli jest jeszcze za mały, by bawić się wszystkimi figurkami i drobnymi zwierzątkami, ale widać, że czerpie dużo radości z zabawy, szczególnie upodobał sobie traktor (chodzi z nim nawet spać!). O czym mowa? O domku - farmie! To wspaniała i uniwersalna zabawka zarówno dla chłopca, jak i dla dziewczynki. Myślę, że większość dzieci uwielbia zwierzęta, lubi otwierać coś i zamykać, więc ten domek będzie idealny do takiej zabawy. Nie dość, że rozwija nasze maluchy, to jeszcze ładnie wygląda. Do zestawu dołączona jest jedna figurka farmera, piesek, krowa i małe cielę, świnka, kurczaki, a nawet stóg siana i mała butla na mleko! Jestem pewna, że za parę miesięcy świat wyobraźni zawładnie Olinkiem na dobre i zacznie się niezapomniana i wielogodzinna zabawa. Teraz Oli nie potrafi jeszcze aż tak wymyślać zabaw i bawić się figurkami, jak starszaki, ale wydaje odgłosy zwierząt i udaje, że jedzą coś dobrego ;) Najlepiej jest jednak, jak bawimy się w trójkę, całą rodziną!





Niełatwo jest znaleźć dobrą zabawkę wśród tylu produktów dostępnych na rynku, których granica pomiędzy jedną płcią, a drugą nadal jest mocno podzielona. Pomimo tego, można trafić na zabawkę uniwersalną, taką, którą pokocha nasz syn lub córka, taką która rozwija i za razem ładnie się prezentuje. Jednakże, czy jest to domek dla lalek, domek - farma, instrument, a może kuchenka do zabawy, nasze dziecko z pewnością będzie czerpało radość z zabawy - oczywiście wszystko zależy od zainteresowań naszych najmłodszych. Ja jestem za tym, by nie patrzeć na kolor opakowania i jego zawartość pod względem płci, ponieważ wszystko jest dla każdego.






A Ty jakie masz zdanie na ten temat? Czym zazwyczaj bawi się Twoje dziecko? Czy są to zabawki przeznaczone konkretnie dla jego płci, czy niekoniecznie? Chętnie poczytam komentarze od Was :)
Czytaj dalej »

2016-10-11

Czy czujesz się dobrze ze sobą? Jeśli nie, koniecznie to zmień!

Bycie kobietą jest ciężkie. Nie wyjdziemy z domu bez makijażu, jak nasz facet, bo pomyślą, że jesteśmy chore, a jak same widzimy siebie codziennie w dresie, to też nie za dobrze się z tym czujemy. Czasem ciężko jest nam zaakceptować siebie, szczególnie, gdy jest się już mamą. Nasze ciało jest inne, musimy włożyć więcej pracy w pozbycie się zbędnych kilogramów. Ale czy to znaczy, że musimy cały czas źle o sobie myśleć i dołować się?

Muszę się Wam przyznać, jako mama rozbrykanego dulatka (w poprzednim wpisie mogliście przeczytać, czego życzę mojemu synkowi i zobaczyć jak wyglądało jego przyjęcie), że często mam takie dni, kiedy po prostu nie mam zamiaru wychodzić z domu, bo ciuchy jakoś dziwnie na mnie leżą, włosy źle się ułożyły, a rzęsy wcale nie są takie długie, jak bym chciała i czuję, że wyglądam jak dziecko. Niestety nie dałabym rady cały czas siedzieć w dresach, zamknięta w czterech ścianach, bo po prostu bym zwariowała. Czasami pozwalam sobie na pełen luz, kiedy nie martwię się tym, że mam tłuste włosy, zero makijażu i szerokie, dresowe spodnie. Czasem trzeba się wyluzować, ale szybko musimy wrócić do "rzeczywistości" i po prostu zadbać o siebie.

Wydaje mi się, że każda z nas ma czasem takie dni i oczywiście nie ma w tym nic złego, ale musimy pamiętać o tym, że my - kobiety jesteśmy dosyć specyficzne i potrzebujemy kopniaka w postaci nowego ciuszka, torebki, czy ładnego makijażu, żeby czuć się ze sobą dobrze. Wystający trochę brzuszek wkładamy w spodnie z wysokim stanem, na rzęsy nakładamy tusz, brwi lub usta trochę podkreślamy (co, kto lubi)  i nawet w zwykłej bluzce i trampkach możemy czuć się super. To są właśnie takie drobiazgi, które sprawiają, że od razu jesteśmy uśmiechnięte i powinnyśmy częściej to robić! Nawet sztuczny uśmiech sprawi, że troszkę "oszukamy" nasz mózg, który dostarczy dzięki temu endorfin do naszego organizmu i wtedy od razu poczujemy się szczęśliwe. Sprawdzone info! ;)



Nie patrz się na modelki w magazynach, czy perfekcyjne mamy w internecie, bo tylko zaniżysz swoją samoocenę. A chyba  nie o to chodzi, prawda? Popatrz na siebie w lustrze i pomyśl, co lubisz w sobie najbardziej i właśnie to staraj się podkreślić! Lubisz swoje oczy? Zrób sobie kreskę eyelinerem lub podkreśl jedynie rzęsy tuszem. A może lubisz swoje nogi? Noś częściej spódnice lub sukienki, nawet zimą, a co! Spójrz też na swoje mankamenty, bo musisz wiedzieć, co chcesz ukryć. Każda z nas ma kompleksy, ja też, tak samo te wszystkie piękne gwiazdy czy modelki. Zaakceptuj siebie taką, jaką jesteś, bo jesteś piękna. Każda z nas jest i nie daj sobie wmówić inaczej. Uśmiechaj się dużo, pierś do przodu, pupa wypięta, plecy proste i idź podbijać świat, czy to w zwykłych jeansach, czy w bardzo obcisłej sukience.




A Wy czujecie się dobrze ze sobą? Jakie są Wasze sposoby na poprawienie swojej samooceny? Dajcie znać w komentarzach poniżej, chętnie poznam Wasze opinie na ten temat. :)

Czytaj dalej »